Uniwersytet na koncercie

UNIWERSYTET NA KONCERCIE

 

 

Ja to mam szczęście! Mogłem  po raz pierwszy oglądać wspaniałą siedzibę gdańskiej Filharmonii Bałtyckiej, słuchać koncertu jej orkiestry oraz recitalu Dymitra Szyszkina - laureata tegorocznego Konkursu Szopenowskiego. Zapewne wielu naszych Miłych Czytelników uczestniczy w życiu muzycznym i zna Filharmonię na Ołowiance, więc tylko kilka słów…

Od końca XIX wieku, przez 100 lat, w budynku tym była elektrownia! Potem jeszcze dziesięć lat przebudowy i od 2007 roku  Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina zaczęła działać w nowej siedzibie. A że w tym roku gdańscy filharmonicy świętują 70. urodziny -  koncert ów stanowił część obchodów tego jubileuszu.

Jestem takim muzycznym neandertalczykiem – z niezrozumieniem podszytym zazdrością czytam zawsze śliczne  słowne opisy wspaniałego brzmienia orkiestr czy solistów. Tak więc nie pokuszę się opisywać tego, jak wspaniale huczał symfoniczny wielogłos orkiestry i jak kunsztownie wplatał się w to dźwięk fortepianu…

Raczej opowiem jak to wyglądało. W dość nietypowej, wielkiej sali koncertowej,  wzniesione szeregi foteli otaczają z trzech stron orkiestrę.  Prawie tysiąc osób spogląda w dół, skąd grzmi Bach, Beethoven – czy jak teraz – koncert Chopina.

Potem długa przerwa, zwiedzamy wspaniałe foyer, zaś na sali znika orkiestra, pojawia się podium, a na nim samotny fortepian

Wchodzi Dymitr Szyszkin, teraz mogę się  lepiej mu przyjrzeć – gdy przedtem koncertował z orkiestrą, zasłaniała go od naszej strony podniesiona nakrywa  fortepianu  -  poważny, ciemnowłosy młodzieniec, raczej chudzina. Ale gdy już zaczął grać,  to jakoś mi urósł i zmężniał, bo z wielką energią i zapałem obchodził się z klawiaturą J Urodził się w Czelabińsku na Uralu – wielu z nas słyszało o tym mieście tylko z okazji upadku meteorytu sprzed prawie trzech lat. No to teraz mam – Czelabińsk to Szyszkin, świetny rosyjski pianista [ jako jedyny z szóstki Rosjan został laureatem tegorocznego Konkursu].

Wszystko co dobre kończy się żwawo – jeszcze kilka bisów, tłok w szatniach  i wychodzimy na rozświetlony brzeg Motławy przed Filharmonią, pora wracać.

A w domu trzeba jeszcze przejrzeć repertuar kolejnej części 70. jubileuszowego sezonu 2015/2016 na listopad i grudzień. Bogactwo! Jest i jazz i muzyka współczesna, są wielcy kompozytorzy, są koncerty na Mikołajki i na Sylwestra. Tylko się sprężyć! Ba…

Wszystko pięknie – ale gdzie ten tytułowy Uniwersytet?  Ależ tak, bo to właśnie Uniwersytet sprawił, że mogłem wybrać się z żoną na ten koncert , w przemiłym towarzystwie licznych szanownych studentek i nielicznych, acz również szanownych studentów. Oczywiście – Rumski Uniwersytet III Wieku!!!  Ta świetna instytucja zachwyca swym dynamizmem, swym rozmachem. Szerokie spektrum najróżniejszych wykładów, tudzież kursy językowe, różne tzw warsztaty np. dietetyczne czy komputerowe, zdrowie, ruch i pierwsza pomoc! No i wycieczki czy wyjazdy – ot właśnie teatr czy filharmonia. Klaskać, podziwiać i uczestniczyć!!!

Nie miałem zamiaru wystawiać laurki tej prześwietnej instytucji, ale czy to człowiek może do końca wiedzieć co się ostanie z jego precyzyjnych zamiarów i co się w efekcie zrealizuje? J 

Zbigniew Rachwald